Kim jestem?

Nazywam się Andrzej Witek. Jestem pasjonatem biegania, który każdego dnia dąży do pokonywania kolejnych barier. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła dość niewinnie, kiedy podczas zwyczajnej, codziennej rozmowy z moim przyjacielem, rzuciłem od niechcenia, że przebiegnę maraton w 140 minut. Nie byłem świadomy poczynionej deklaracji, ale skoro słowo się rzekło, nie wypadało się z niego wycofywać. W ten oto sposób powstał projekt, który towarzyszy mi już od 2011 roku.

Nazywam się Andrzej Witek. Jestem pasjonatem biegania, który każdego dnia dąży do pokonywania kolejnych barier. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła dość niewinnie, kiedy podczas zwyczajnej, codziennej rozmowy z moim przyjacielem, rzuciłem od niechcenia, że przebiegnę maraton w 140 minut. Nie byłem świadomy poczynionej deklaracji, ale skoro słowo się rzekło, nie wypadało się z niego wycofywać. W ten oto sposób powstał projekt, który towarzyszy mi już od 2011 roku.

Ponad dekada biegania zaowocowała kilkoma rekordami życiowymi. Choć początki nie były łatwe. Pierwsze 7 km pokonane w tempie 5:00/km odczuwałem jeszcze wiele dni po wykonanym treningu. Na szczęście jedną z głównych cech jakie posiadam jest wytrwałość. Moim pierwszym biegiem ulicznym był Maraton Wrocławski w 2012 roku. Przygotowując się do tego wyzwania trenowałem naprawdę ciężko. Wiedzę o tym jak powinienem wykonywać treningi czerpałem głównie z Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, do której uczęszczałem. Debiut zakończył się sukcesem, złamałem nieznacznie barierę 3 godzin, choć na 40. kilometrze trasy bolały mnie już nawet włosy na głowie, a możliwość położenia się na środku drogi tuż za linią mety jest jednym z najprzyjemniejszych wspomnień w moim życiu. 🙂

W kolejnych latach sukcesywnie przesuwałem rekord życiowy w maratonie od początkowego 2:56 do aktualnego 2:23, które nabiegałem w grudniu 2019 roku. Realizacja projektu 140 minut jest więc już całkiem realna, w co niezmiennie wierzę. Nie oznacza to jednak, że pozostałe 3 minuty to tylko formalność. Przede mną wiele pracy, którą tu na blogu możesz szczegółowo śledzić.

Blog “Maraton w 140 minut” powstał w 2015 roku. Dość szybko poczułem potrzebę relacjonowania moich biegowych przygód, dzielenia się refleksjami treningowymi oraz wymianą spostrzeżeń z innymi biegaczami. W najlepszym okresie istnienia bloga czytało go ok. 10 tys. osób miesięcznie. Trudno mi powiedzieć, czy to duża grupa odbiorców, ale nie ulega wątpliwości, że gdziekolwiek w Polsce pojawiam się na większej imprezie biegowej, mogę liczyć na wiele przyjaznych słów i gorący doping, za co jako autor bloga dziękuję z całego serca.

W tym miejscu muszę wspomnieć, że w moich biegowych marzeniach, jak i codziennych treningach, towarzyszy mi moja dziewczyna narzeczona małżonka – Asia. Dzięki jej zaangażowaniu, cierpliwości oraz pasji do fotografii i sportu, publikacje jakie zamieszczam na blogu, cieszą się Waszym uznaniem. Z pewnością, gdyby nie motywacja i pomoc, jaką dostaję od najbliższej mi osoby, blog i jego zawartość nie ujrzałyby światła dziennego.

Jako sportowiec jestem dumny nie tylko z wyniku 2:23 w maratonie, do którego doszedłem dzięki wytrwałości i konsekwencji. Równie wiele radości sprawiło mi spełnienie jednego z moich dziecięcych marzeń – zdobycie medalu Mistrzostw Polski. Miało to miejsce w 2021 roku i żeby podkreślić, że to nie przypadek ;), zostałem medalistą krajowego czempionatu dwukrotnie – brązowym w biegu górskim w stylu anglosaskim oraz srebrnym w biegu górskim na długim dystansie. Były to niezwykle piękne chwile dla chłopaka, który rozpoczął swoją przygodę z bieganiem jako pełnoletni amator. Nie ukrywam, że bardzo chcę zaktualizować ten akapit o wątek o złotym medalu w niedalekiej przyszłości 🙂

Własne dobre wyniki sprawiają mi wiele radości, ale jak mawia Asia: “Najszerzej uśmiecham się, gdy innym idzie dobrze”. Jako trener pracuję z biegaczami amatorami od 2013 roku. Od tego czasu poznałem mnóstwo znakomitych osób, które łączyła wspólna cecha – wszystkie podążały w życiu za pasją, tak jak ja. Cieszę się, że przy moim wsparciu, mogłem być świadkiem wielu wspaniałych sukcesów podopiecznych. Niezależnie, czy wspominam chwilę, gdy ktoś przebiegł bez zatrzymywania się pierwszy raz w życiu 10 km, czy właśnie złamał po raz 10. barierę 3 godzin w maratonie, czy ukończył bieg na dystansie 170 km po górach. Radość sprawia mi gdy widzę jak ktoś pokonuje własne bariery.

Od biegania potrafią odwieść mnie tylko dwie rzeczy, na szczęście można z powodzeniem łączyć je z aktywnością fizyczną. Jest to pizza i ciastka. Czas poza treningiem i pracą lubię spędzać na słuchaniu muzyki, głównie hip-hopu i podcastów. Dla higieny intelektualnej sięgam po książki, dawniej o tematyce fantastycznej, obecnie częściej trzymam w ręku reportaże. Lubię prowadzić bloga, zarówno tworząc treść, jak i od strony obsługi wordpressa, choć na widok ‘kodu’ wymiękam. Jedno z moich dziwactw to fakt, że praca w Excelu mnie uspokaja i relaksuje. Gdybym mógł porozmawiać z kimś kto nie stąpa już po naszej planecie, ani nie był moim bliskim, byłby to Tony Halik. Wiąże się to pewnie z tym, że lubię podróże.

Nie mógłbym się definiować jako sportowiec, trener i bloger, gdyby nie wsparcie firm, które wierzą we mnie i kierują się takimi samymi wartościami jak ja, wspierając mnie w rozwoju. W tym miejscu, dziękuję moim partnerom.