7 tras biegowych w Szklarskiej Porębie – pliki GPX do pobrania

Szklarska Poręba to górskie miejscowość zajmująca szczególne miejsce w moim sercu. Spędziłem tam całe swoje dzieciństwo, a obecnie wracam w Góry Izerskie i Karkonosze, odwiedzając rodzinę i spędzając dziesiątki godzin na biegowych ścieżkach. W mojej historii jako biegacza, niezwykle zabawny wątek to fakt, że wyprowadzając się na studia do Wrocławia, nie miałem pojęcia, że Szklarska nazywana jest „mekką biegaczy”. Jak ulał pasuje tu powiedzenie, że najciemniej jest pod latarnią. Mogę również powiedzieć, że dzięki bieganiu, po raz drugi, mogłem poznać Szklarską Porębę. Tym razem od sportowej strony.

Dzisiejszy wpis powstaje głównie z dwóch powodów. Pierwszy, ponieważ bardzo często rozmawiam z biegaczami o trasach, które bezwzględnie muszą poznać wybierając się do Szklarskiej Poręby. Drugi, ponieważ najzwyczajniej w świecie Szklarską Porębę kocham tak, jak kocha się swój własny kawałek wszechświata.

Przygotowałem 7 propozycji tras. Każda z nich ma w sobie coś niezwykłego, niektóre miejsca są „kultowe” jak Droga Pod Reglami, czy Zakręt Śmierci, inne nagradzają nasz wysiłek pięknym krajobrazem, a jeszcze inne mają niepowtarzalne parametry, które możemy wykorzystać planując skomplikowane treningi.

Do każdej trasy przygotowałem plik GPX, możecie z nich śmiało korzystać. Jest to wręcz wskazane :). Ponadto pokusiłem się o kilka podstawowych informacji, tak żeby każdy kto ruszy na trasę biegu po Szklarskiej Porębie czuł się odpowiednio przeze mnie zaopiekowany.

1. Zakręt Śmierci – Rozdroże Izerskie – Zakręt Śmierci: 15 km / 40 UP

Nie wiem, czy jest w Polsce drugie takie miejsce, gdzie swoje stopy postawiło tylu wybitnych maratończyków co właśnie tutaj. To właśnie dla biegaczy preferujących asfalt i rozliczających się w dzienniczku treningowym z każdej sekundy jest ta trasa. Biorąc pod uwagę, że mówimy o miejscowości górskiej, to można uznać ją za płaską, choć z tyłu głowy należy mieć świadomość, że na całym niemal 15-kilometrowym odcinku nazbieramy 40 metrów przewyższenia. Górali będzie to bawić, ale przy treningu progowym maratończyk powinien o tym pamiętać.

Będąc uczciwym – rozwój infrastruktury drogowej niestety nie sprzyja temu miejscu. Sam pamiętam jak 2012 roku biegałem treningi wzdłuż dziurawej drogi, wówczas ruch samochodowy był zdecydowanie mniejszy niż obecnie. Nowy asfalt spowodował, że w chwili obecnej trzeba pamiętać o odpowiednim przygotowaniu się do treningu w tym miejscu. Odblaskowa koszulka jest jak najbardziej wskazana.

2. Górzyniec – Jakuszyce: 21 km / 550 UP

Trasa z Górzyńca do Jakuszyc jest w mojej ocenie jedną z najmniej oczywistych, ale również i jedną z najbardziej ciekawych opcji na specyficzny trening. Uważam, że jest na swój sposób nieodkryta, choć kojarzę, że trening na niej robił Mariusz Giżyński. Mogę zatem być w błędzie.

Od razu uspokoję osoby, które uważają, że bieganie z punktu A do B to wyzwanie karkołomne logistycznie. Mamy zakwaterowanie w Szklarskiej Porębie? Wsiadamy w szynobus i po krótkiej oraz urokliwej podróży górskimi serpentynami jesteśmy w Górzyńcu, położonym 300 m niżej. Wychodzimy na peron i w zasadzie jesteśmy na trasie treningu.

Trasa wiedzie szutrową drogą od Górzyńca w stronę Rozdroża Izerskiego (które możemy znać z poprzedniej proponowanej trasy), przecina asfaltową drogę i kieruje się w stronę Rozdroża pod Cichą Równią. Na tym etapie możemy podjąć decyzję:

A) Biegniemy w kierunku nieczynnej Kopali Stanisław, zaliczając po drodze Wysoką Kopę, najwyższy szczyt gór Izerskich

B) Biegniemy w kierunku Jakuszyc. Pięknymi, urokliwymi szutrami. Tak też poprowadziłem ślad GPS. Z Jakuszyc do Szklarskiej można wrócić – a jakże – szynobusem. 🙂

Dlaczego ta trasa jest wyjątkowa? Ruszamy z poziomu 450 m npm i pokonujemy w jednym ciągu 14 km podbiegu, wbiegając na 1000 m npm. Średnie nachylenie jest skromne, ale 14 km podbiegu bez żadnych „siodełek” to naprawdę rarytas na skalę krajową. W dodatku tereny te są znacznie rzadziej odwiedzane przez turystów. Gwarantuję na treningu atmosferę 'wyzwania’. Z ciekawostek – na tej trasie, tylko przy pomocy roweru – swoją formę wykuwała medalistka igrzysk olimpijskich. Maja Włoszczowska, która pochodzi z tych okolic.

3. Jakuszyce – Szrenica – Szklarska Poręba: 17 km / 500 UP

Była opcja, gdzie do pokonania był niemal sam podbieg, pora na propozycję dla osób, które wolą pokonać więcej metrów w dół niż w górę. Rozpoczynamy z Jakuszyc, gdzie najwygodniej podjechać jest szynobusem. Wysiadamy i od razu kierujemy się na zielony szlak prowadzący na Szrenicę. Trudno w to uwierzyć, ale w środku lata, gdy pod budką KPN-u stoi olbrzymia kolejka po bilety upoważniające do wejścia na teren parku, zielony szlak z Jakuszyc, lżejszy i dużo ciekawszy, jest dosłownie pusty.

Po drodze pokonujemy dużo długich drewnianych kładek, teren jest podmokły. Mijamy miejsce w którym przed wojną Niemcy mieli wybudowany tor saneczkowy (który kończył się nieopodal Wodospadu Kamieńczyka, przy nieistniejącej skoczni narciarskiej, będącej największym tego typu obiektem w III Rzeszy w 1934 roku). Wreszcie po dotarciu na Szrenicę, kierujemy się dalej w stronę schroniska Pod Łabskim Szczytem, aż wreszcie pokonujemy sporo metrów w dół docierając do centrum Szklarskiej Poręby.

Ślad GPX prowadzi do stacji kolejowej zakładając, że tam zostawiliśmy auto wsiadając do pociągu przed wyruszeniem na trening.

4. Droga Pod Reglami: 11 km / 100 UP

Klasyk. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto odwiedza Szklarską Porębę. Choć w sumie przy pierwszej wizycie trafić w to miejsce nie jest tak prosto. Trasa rozpoczyna się przy ulicy Jana Kasprowicza i prowadzi leśnym duktem w kierunku Jagniątkowa. Ja proponuję podstawową wersję, czyli 5,5 km w jedną stronę i nawrotka. Jest to tez najbardziej płaski fragment całej leśnej drogi, którą można dotrzeć w zasadzie do Karpacza (to polecam cyklistom).

Wariant „tam i z powrotem” to 11 km i ok. 100 m przewyższenia. W górskim standardzie – płasko. Dla fanów płaskich biegów na pewno trening w tym terenie będzie stanowił wartość w budowaniu siły biegowej.

Smutna wiadomość jest taka, że los Drogi Pod Reglami jest zagrożony. Trudno w to uwierzyć i to nie ze względu na emocjonalny stosunek do tej trasy jaki posiadam jako biegacz, lecz z ekologicznego punktu widzenia. Powstały bowiem plany na poprowadzenie obwodnicy Szklarskiej Poręby właśnie tamtędy. Gdy będziecie biec tamtędy, spróbujcie wyobrazić sobie, że wszystko wkoło zalane jest betonem. Dopóki jednak to nie nastąpiło – na tę trasę koniecznie trzeba się wybrać.

5. Pętla po Górach Izerskich: 16 km / 200 UP

Do jednych z ciekawszych opcji należy trening na Jakuszycach. Fani narciarstwa biegowego znają te tereny doskonale, przez biegaczy są mniej uczęszczane, a to zdecydowany błąd. Izery są górami niezwykle przystępnymi. Szutrowe drogi dają możliwość wykonania nieskończonej liczby modyfikacji tras. Cywilizacji człowiek uświadczy tyle co w schroniskach, które może odwiedzić po drodze. Przewyższenia nie są duże, a przyroda przepiękna.

W zaproponowanej wersji treningu ruszamy z Jakuszyc w kierunku schroniska Orle. Początkowy fragment trasy prowadzi starym asfaltem, najpierw płasko, a później opadając w dół do okolic 6. km. Gdy miniemy „Orle”, które w dawnych czasach pełniło funkcję szkoły dla wioski, której już nie ma, kierujemy się piękną trasą w kierunku Chatki Górzystów. Pewne jest, że spotkamy tu mnóstwo rowerzystów.

Do Chatki można zajrzeć, ale tylko na własną odpowiedzialność. Najlepiej nie pytać o te pyszne naleśniki z jagodami. No, ale jak już się nam wymknie, to po chwili odpoczynku ruszamy dalej. Kolejne kilka kilometrów to niezbyt stromy podbieg w stronę Wysokiej kopy i powrót do Jakuszyc.

Oczywiście zamiast do Jakuszyc można zbiec do Szklarskiej Poręby – przez nieczynną Kopalnię Stanisław lub dolnym duktem. Plik GPS prowadzi do miejsca z którego zaczynaliśmy.

6. Harachov – Szrenica – Szklarska Poręba: 19 km / 700 UP

Ta trasa również wpisuje się idealnie w plan na trening w połączeniu z wycieczką szynobusem. Zastrzegam, że post nie jest sponsorowany przez Koleje Dolnośląskie :). Po prostu te trasy są niebanalne i warte odrobiny wysiłku.

W pociąg wsiadamy w Szklarskiej Porębie. Jedziemy do Harachova (25 minut), choć będąc precyzyjnym stacja kolejowa leży tak naprawdę w dawnej miejscowości Mytiny, która należała do Polaków i nazywała się Tkacze. Oddaliśmy ją Czechom w ramach wyrównywania granic, w zamian otrzymując ziemię gdzie indziej.

Trasa prowadzi nas początkowo przez las, ale po chwili docieramy do czeskiego miasteczka. Warto jest odbić na moment z naszego szlaku i zwiedzić skocznie narciarskie. Mają lata świetlności za sobą, ale widok 'mamuta’ i tak robi wrażenie. Nasza trasa wprowadzi długim stopniowo wznoszącym się asfaltem, po drodze możemy zobaczyć Mumlavsky Wodospad. Ładny, choć ja dowiedziałem się, że ma miano „wodospadu” długo po tym jak biegałem tamtą trasą. Na moje usprawiedliwienie dodam, że mój wzrok przykuwało zawsze w większym stopniu czeskie piwo serwowane po drugiej stronie szlaku. 🙂

Do pokonania mamy 700 m przewyższenia na 13 km trasy. Fragmentów morderczych brak, ale jak ktoś ma ochotę to może się zmęczyć porządnie. Techniczność trasy na tym podbiegu jest niemal zerowa. Przez 90% tego odcinka pod stopami mamy asfalt. U góry najpierw mijamy schronisko po stronie czeskiej, a później kierujemy się na Szrenicę. Stamtąd stromym zbiegiem w kierunku Wodospadu Kamieńczyka i do centrum, w okolice dworca PKP. Tak przynajmniej wyznaczyłem ślad GPX. Będąc na Szrenicy możemy oczywiście wybrać dowolną inną konfigurację powrotu do Szklarskiej.

7. Duża runda wokół Szklarskiej Poręby: 33 km / 1200 UP

Na koniec moja ulubiona trasa na długie wybieganie (gdy przygotowuję się do biegów płaskich). Trasa ma 33 km i niecałe 1200 m przewyższenia, co jak na góry i dla biegaczy 'płaskich’ jest bardzo rozsądną opcją. Jak to w przypadku pętli bywa – rozpocząć możemy z dowolnego miejsca. Ja po prostu wychodzę z domu w Szklarskiej Porębie Dolnej i ruszam. :). Plik przygotowałem tak, że wskazuje miejsce startu w najniższym punkcie trasy – przy Wodospadzie Szklarki. Biegniemy szlakami przez Szklarską Porębę Dolną, przez Zakręt Śmierci, w stronę Wysokiego Kamienia. Będąc na „Wysokim” – bo tak w żargonie lokalsów zawsze określało się Wysoki Kamień, warto przyjrzeć się panoramie Karkonoszy. Za kilkadziesiąt minut będziemy po drugiej stronie przełęczy, co akurat może trochę przerażać. Dalej przebiegamy przez Kopalnię Stanisław, zbiegamy do Jakuszyc i wspomnianym już wcześniej zielonym szlakiem wbiegamy na Szrenicę. Od tego miejsca będziemy już tylko kierować się w dół w stronę Wodospadu Szklarki, skąd zaczęliśmy.

Podsumowanie

Jak zwykle pisząc o Szklarskiej Porębie mam wrażenie, że nie zdążyłem przekazać nawet ułamka tego co warto zobaczyć i gdzie koniecznie trzeba pobiec. Mam nadzieję, że propozycje tras przypadną Wam do gustu. Być może ktoś z Was będzie miał ochotę na wspólny trening, gdy akurat wybierze się do Szklarskiej Poręby i nasze ścieżki się przetną. Szczerze na to liczę. Zresztą na obozach, które organizujemy z Asią podobno „gęba mi się nie zamyka”, ale kurde, ja lubię i Szklarską, i historię, i przyrodę, i bieganie. Czy jest lepsze połączenie niż trening w górach? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.